Dochodziła 23, a jego nadal nie było. Włożyłam na siebie dresowe spodnie
i długą, szarą bluzę. Podeszłam do małego stolika, wzięłam z niego butelkę
wina. Usiadłam w miękkim fotelu. Zwinęłam się w kłębek, trzymając butelkę na
kolanach. Otworzyłam ją i jednym pociągnięciem zrobiłam kilka łyków. Po chwili
poczułam rozlewające się gorąco w moim ciele. Rzadko piję alkohol. Mało kiedy
czuję do niego pociąg. Pokręciłam kilka razy głową, by się rozciągnąć. Nie
znoszę, gdy się spóźnia. Obiecywał upojną noc. Napaliłam się. Wzięłam długą
kąpiel, przeczytałam fragment romansu. Ubrałam się w zestaw bielizny składający
się z czarnych, mocno obkrojonych majtek z paskami koronek na pośladkach i
także czarnego stanika, kończącego się
wycięciem, który bardzo ładnie prezentował moje spragnione już męskiego dotyku
piersi. Spojrzałam na zegarek. Przed północą. Wstałam i w drodze do wielkiego,
brązowego łóżka zdejmowałam wszystkie ubrania. Całkowicie naga rozpięłam włosy
i weszłam pod kołdrę. Przekręciłam się na bok i po kilku minutach zasnęłam.
Obudziło mnie łaskotanie na biodrze. Otworzyłam z wielką niechęcią oczy,
a łaskotanie zmieniło się w delikatnie masowanie. Spojrzałam w dół i
zauważyłam, że jestem prawie całkowicie odkryta, a sprawcą mojego przebudzenia
była dłoń. Dłoń, którą poznałabym wszędzie. Dłoń, która sprawiała mi tyle
przyjemności. Dłoń mojego faceta. Po chwili usłyszałam tuż przy uchu cichy
szept 'przepraszam perełko'. Zadrżałam. Chwycił płatek uszka w usta i lekko się
zassał. Wiedział, co uwielbiam. Byłam za bardzo zmęczona, by cokolwiek
odpowiedzieć. Pozwoliłam mu się dotykać. Przesunął palce na udo, ścisnął je.
Syknęłam. Odsunął moje włosy i zaczął muskać szyję. Poruszyłam się. Jego dłoń
podążała między moje nogi, wsunął je i obrócił mnie spokojnie na plecy.
Spojrzał mi głęboko w oczy. Przy wpadającym świetle lamp przez okno do pokoju
można było dojrzeć bardzo wiele. Patrzyłam tylko na niego, na jego twarz, usta,
za każdym razem idealnie wpasowujące się w moje, i oczy. Brązowe. Ciemne. Pochłaniały
mnie. Spuściłam wzrok… pocałował mnie w policzek. Jeden, potem drugi.
Przejechał po moich wargach swoimi. Wyszeptał moje imię. Bez odpowiedzi.
Pocałował znowu. Cisza. Rozchylił troszkę uda, od razu dotykając nabrzmiałej
łechtaczki. Samym czubkiem palca. Wzięłam głęboki oddech. Dotknął jeszcze raz.
Jęknęłam. I jeszcze jedne muśnięcie. Poruszyłam biodrami. Przejechał po całej
mej kobiecości. Wciągnął powietrze. Byłam wilgotna. Zębami chwycił sutka, by w
tej samej chwili wsunąć palca do mojej dziurki. Jęknęłam po raz drugi, już
głośniej. Poruszał nim przez chwilkę po czym wsunął jeszcze jeden. Czułam, że
wypełnia mnie… coraz bardziej. Zaczęłam się poddawać jego pieszczotom, zaczęłam
się wić pod jego ciałem. Ścisnęłam paluszkami pościel. Wygięłam się w lekki
łuk, a on w między czasie przejechał językiem po moim brzuchu… czułam, że się
rozpadam, że fala rozkoszy zaczyna mnie zalewać.Nie trwało to długo. Potrafił mnie rozpalić. Mój oddech przyspieszył, jęki
stawały się intensywniejsze, głośniejsze. Wypełniały całe pomieszczenie. W
chwili, gdy ekstaza wspięła się na najwyższy szczyt, pocałował mnie mocno i
zaborczo w usta. Całował zachłannie, nie wyciągając swych palców z mej
kobiecości. Dopiero, gdy wyrównał mi się oddech i uśmiechnęłam się delikatnie,
oblizał dowód mojego orgazmu z palców. Objęłam go za szyję i wtuliłam się w
jego tors. Był nagi. Jego członek natomiast bardzo, ale to bardzo twardy
ocierał się o moje udo. ‘ Śpij moja droga, śpij już’ szepnął, tuląc mnie. Zasypiając,
zdążyłam odpowiedzieć ‘ uwielbiam cię, mój mężczyzno’.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz