sobota, 10 marca 2012

Gardłowy spust

         Nazajutrz, na prośbę ukochanego, wzięłam wolny dzień od pracy. Obudziłam się dopiero koło jedenastej, słysząc dość głośny hałas. Leniwie się ociągając, podniosłam się z łóżka i podeszłam do okna, wychodzącego na ulicę. Otworzyłam go do szeroka, by wciągnąć świeże powietrze. Zimny wiaterek sprawił, że sutki automatycznie nabrzmiały, zarysowując się na cieniutkiej bluzeczce na ramiączkach. Pośladki opinały mi jedynie koronkowe majtki białego koloru ze wstążeczką z przodu. Lubiłam je. Były oznaką niewinności, dziewczęcości. Ściągnęłam gumkę z włosów, pozwalając im na swobodny opad. Sięgały już połowy pleców. Spojrzałam na przeciwległe okno, dopatrując się czegokolwiek. Ziewnęłam raz, gdy usłyszałam odgłos przekręcającego kluczyka w drzwiach. Obróciłam się gwałtownie. 'Cześć' powitał mnie z uśmiechem na twarzy. 'Och, witaj, gdzie byłeś?' spytałam lekko zdezorientowana. 'Zrobić poranne zakupy?' spytał ze śmiechem. Odstawił siatki na stół i podszedł do mnie. Oparł ręce na parapecie, zagradzając mi drogę. Przez kilka chwil wpatrywał się w moje oczy, po czym wolniutko chwycił moją dolną wargę zębami. Wydałam z siebie dźwięk zadowolenia. Pocałował mnie namiętnie, wsuwając zwinny język pomiędzy moje usta. Wzdychnęłam. On natomiast wsunął swoje silne dłonie pod moje pośladki i brutalnie zgniótł je. 'Uwielbiam je' wymamrotał, drażniąc językiem moją szyję. Odchyliłam głowę lekko do tyłu, więc zaczął zasysać się na niej. Czułam jak moje ciało pali się od środka żywym podnieceniem. Jęczałam prawie nieustannie, przylegając do jego twardego ciała. Jego męskość bodła mnie w biodro, dając o sobie znać. 'Muszę cię mieć. W tej chwili' cichutko rzekł prosto do mojego ucha, gryząc przy tym jego płatek. 'Jestem twoja, dobrze wiesz' odpowiedziałam mrucząc. Chwycił za końce bluzeczki i pociągnął w górę, odsłaniając moje duże i ciężkie piersi. Odrzucił ubranie na łóżko. Spojrzał na piersi. Uśmiechnął się chytrze. 'Chcę je ssać, chcę je mieć tylko dla siebie' powtarzał wpatrując się w nie i muskając opuszkami palców sutki. Wymierzył mi solidnego klapsa w pośladek, by zaraz potem tak samo mocno uderzyć mnie w pierś. 'Chodź' rozkazał, biorąc mnie za rękę i prowadząc w kierunku sypialni. Po drodze zrzucił z siebie t-shirt i dżinsy. Zostając w samej bieliźnie, kazał mi położyć się na łóżku, tak, by głowa wychodziła poza jego skraj. Zrobiłam co mi kazał. Zsunął majtki. Ujrzałam bardzo czerwonego i naprężonego chuja, który czekał na ostre rżnięcie. 'Rozchyl usta, muszę się zaspokoić' stwierdził bardzo prosto, aczkolwiek od jego niskiego głosu przeszedł mnie dreszcz. Rozchyliłam, wiedząc, że chce mnie w ten sposób posunąć. Z początku wsunął w moje usta samą główkę, która i tak była, jak dla mnie, ogromna. Czułam cały jej zarys, czułam na języku wilgoć, zbierającą się na tym fiucie. 'Ssij to' polecił, a ja zaczęłam zaciskać się na tej główce. Och, podobało mi się to, to uczucie, że sprawiam przyjemność. To, że jest taki duży... taki twardy. Potem poczułam tylko jak wsuwa się cały. Czułam jak coraz bardziej rozpycha moje gardło, wciskając na siłę wielkiego kutasa. W jednej chwili zaczęłam się dławić, ale mój facet nie przerywał. Trzymał mocno, nie pozwalając mi odetchnąć, a jedynie się ślinić i bardziej nawilżać członka. Czułam jak z każdym pchnięciem jego jajka obijają się o moją brodę. Posuwał moje gardełko, wiedząc, że ma nade mną kontrolę. W pewnej chwili próbowałam odepchnąć go rękami, ale przytrzymał mi je, za karę, przez chwilkę przytrzymując za szyję, by było mi trudniej oddychać. Panikowałam, jednocześnie czując jak się moczę między nogami. Czułam, że na moich majtach pojawia się plamka podniecenia. I on o tym wiedział. Wepchnął go na kilkanaście sekund, nie wypuszczając, a ja poczułam, że sperma zbiera się do wytryśnięcia. Już nie szamotałam się, mając nadzieję, że nie spuści się w moim gardle. W ostatniej chwili, w chwili orgazmu wysunął się, tak, że czubek został między ustami. Zalał mnie, tryskając i do gardła i na twarz. Byłam cała ze spermy. 'Wstań z łóżka i uklęknij przede mną, zliż ze mnie resztki' powiedział spokojnym głosem. Patrząc na niego, spytałam 'a mogę się wytrzeć?'. 'Nie, zlizuj z moim nasieniem na twarzy' skrócił. Klęknęłam, czując upokorzenie. Chwyciłam jego pałę w dłoń, powolutku czyszcząc ustami i językiem skutki jego rozkoszy. 'Podziękuj' kazał. 'Dziękuję, proszę pana'. 'Dobrze, tak zachowuje się prawdziwa suka'. Uśmiechnął się i wyszedł do łazienki. Starłam z siebie wszystko, również wilgoć między nogami. Poszłam zjeść śniadanie.


          

1 komentarz:

  1. niezmiennie pobudzające...wyobraźnię i nie tylko...wrr...

    OdpowiedzUsuń